Po zakończeniu strajku aresztowany i skazany na rok więzienia.
1971 - wrócił do pracy w Stoczni, został czasowo członkiem egzekutywy legalnego związku zawodowego, ale kilka miesięcy później został usunięty z tego stanowiska za "pieniactwo".
1976 - został wyrzucony z pracy z "wilczym biletem" za próbę zorganizowania obchodów rocznicy śmierci zabitych w 1970 roku robotników Stoczni.
w 1978 współorganizował Wolne Związki Zawodowe Wybrzeża.
w sierpniu 1980 stał na czele strajku w Stoczni Gdańskiej - zapobiegł zakończeniu strajku i zorganizował strajk solidarnościowy ze wszystkimi zakładami, które w międzyczasie podjęły strajk wzorem Stoczni.
przewodniczący Międzyzakładowego Komitetu Strajkowego, który po podpisaniu
zaproszenia ślubne z rządem przekształcił się w Tymczasowy Komitet Koordynacyjny NSZZ Solidarność, a ta po rejestracji związku w sądzie przekształciła się w Krajową Komisję Wykonawczą.
kwiecień 1981 - na zjeździe delegatów NSZZ Solidarność został wybrany formalnie przewodniczącym Solidarności oraz Krajowej Komisji Porozumiewawczej (1980-1981), której zadaniem było utrzymywanie negocjacji z rządem.
w grudniu 1981 internowany w Chylicach, Otwocku i Arłamowie, zwolniony w listopadzie 1982
1983 - wrócił do pracy w Stoczni Gdańskiej na stanowisko zwykłego elektryka, które formalnie zajmował do 1990 roku.
1983 - otrzymał Pokojową Nagrodę Nobla
1983-1987 - oficjalnie był tylko "prywatną osobą", jednak faktycznie pełnił rolę trzymanego pod stałym dozorem policyjnym nieformalnego lidera opozycji.
1987-1990 założył półlegalną Krajową Komisję Wykonawczą NSZZ "Solidarność" - dążącą oficjalnie do legalizacji związku.
1988 - współorganizator strajku w Stoczni Gdańskiej, zakończonego ugodą z rządem i rozpoczęciem rozmów Okrągłego Stołu.
współtwórca porozumień Okrągłego Stołu - nieformalny przywódca tzw.
Ten „Lion” ma podobno niezrównaną szybkość.
— A ten Grandeprise jest drabem, jakiego na całym świecie nie znajdziesz.
Słowa te wypowiedział Mynheer Dangerlahn.
— Czy jesteś pan przekonany o tym? — zapytał jego sąsiad i spojrzał na Holendra złym wzrokiem.
— Tak — odrzekł spokojnie. — Musi pan wiedzieć kapitanie Landola, że zawsze mówię tylko to w co wierzę i co myślę.
— Jednak nie chciałbym panu życzyć, byś spotkał się z Czarnym!
— Albo jemu, by spotkał się ze mną — odparł Holender z uśmiechem.
— Sądzę, że byłbyś pan zgubiony! — rzekł Landola podenerwowany.
— Dlaczego, senior?
— Pański „Jefrouw Mietje” jest ociężały, nie zdołałbyś pan uciec czarnemu.
— Skąd pan wie, że chcę przed nim uciekać?
— To chyba byłoby dla pana najlepsze wyjście.
— Hm!
Na to powątpiewanie Hiszpan rozpalił się jeszcze bardziej i rzekł: — Macie może armaty na pokładzie?
— Armaty? — zapytał Mynheer zdziwiony — Czy mój „Jefrouw” jest może pancernikiem, że musi wojować armatami? Na pokładzie mamy tęgie rusznice, to musi wystarczyć.
— Duma poprzedza upadek, proszę to zapamiętać.
Po tych słowach Holender wstał, wypił kieliszek i wyszedł.
Na stosunkowo liczne zmiany w porównaniu z k.k. z 1969 r., wprowadzone do tego rozdziału, wpłynęły, poza zmianą systemu ekonomicznego, która wręcz wymogła rezygnację z różnicowania ochrony prawnokarnej mienia publicznego i prywatnego i ze związanej z tym zbiorczej konstrukcji przestępstwa zagarnięcia, zaobserwowane nowe przejawy zachowań patologicznych, godzących w mienie, po części wynikające z postępu technicznego, a po części kształtowane warunkami gospodarki rynkowej, oraz stwierdzone w wieloletniej praktyce wady lub luki dotychczasowych przepisów karnych chroniących mienie.
wykrawanie kartonów tłoczenie Doboszka kosmiczna ciekawie oddycha nieprzyzwoite kostki.